Dramatyczne losy „Bitwy…” – cz. II

O wiele bardziej dramatyczne i tragiczne dla stanu jej zachowania okazały się losy Bitwy pod Grunwaldem w latach 1939–1945. Jeszcze przed wojną, po dojściu Hitlera do władzy, III Rzesza nie ukrywała wrogiego stosunku do dzieła Matejki upamiętniającego klęskę Zakonu Krzyżackiego w 1410 roku. W pierwszych dniach września 1939 ogromne płótno zostało pospiesznie, bez opracowanego wcześniej planu ewakuacji, zdjęte ze ściany w gmachu Zachęty i nawinięte na wałek razem z Kazaniem Skargi, również autorstwa Matejki. Niewiele brakowało, aby akcja ta, z konieczności przeprowadzona przy pomocy ściągniętych z ulicy przechodniów, zakończyła się trwałym uszkodzeniem osuwającego się na podłogę obrazu oraz śmiercią lub kalectwem wiceprezesa Zachęty, Stanisława Ejsmonda, próbującego zapobiec jego upadkowi. Tylko dzięki ogromnej determinacji i zaangażowaniu Ejsmonda oraz dyrektora administracyjnego, Stanisława Mikulicz-Radeckiego, udało się w chaosie i panice powszechnej ewakuacji stołecznych urzędów znaleźć środek transportu – odkrytą konną platformę, na której skrzynia z obrazami Matejki została przewieziona do Lublina. Tam opiekę nad nimi przejęli pracownicy muzeum oraz magistratu, m.in. Władysław Woyda, Roman Pieczyrak i Henryk Krzesiński. Najpierw ukryli skrzynię w budynku muzeum, a przed zajęciem go przez Niemców przewieźli na teren Taborów Miejskich i zakopali pod ziemią, gdzie przetrwała do 1944 roku. Odwadze i poświęceniu Polaków ukrywających Bitwę pod Grunwaldem można przeciwstawić niemal równą w swym natężeniu determinację Niemców starających się odnaleźć i ostatecznie unicestwić sławne na skalę europejską dzieło Matejki, które propaganda III Rzeszy określała mianem paszkwilu i malarskiej prowokacji. Pomimo zastraszania i gróźb nikt nie zdradził miejsca jego przechowywania, tak jak nikt się nie zgłosił po odbiór nagrody wyznaczonej za jego ujawnienie (najpierw dwa miliony, potem dziesięć milionów marek).

Odkopywanie schowanego w Lublinie obrazu Jana Matejki Bitwa pod Grunwaldem w roku 1944. Fot. W. Forbert (Film Polski) w: Bohdan Marconi, O sztuce konserwacji, Warszawa 1982, s. 150

Wydobycie obrazu z podziemnej kryjówki w 1944 roku zapoczątkowało nowy etap w historii Grunwaldu – trwającą blisko pięć lat walkę konserwatorów o jego uratowanie i przywrócenie dawnej świetności. Niewiele brakowało, aby już w trakcie wyjmowania skrzyni dodatkowo uszkodzić obydwa osłabione przez wilgoć płótna z powodu jej ciężaru oraz pęknięcia walca, na którym były umocowane.

Wyciąganie walca z nawiniętym nań obrazem Bitwa pod Grunwaldem. Fot. W. Forbert (Film Polski) w: Bohdan Marconi, O sztuce konserwacji, Warszawa 1982, s. 151

Transport obrazów Jana Matejki do pracowni konserwatorskiej w Naczelnej Dyrekcji Muzeów w Zachęcie. Fot. J. Baranowski (Film Polski) w: Bohdan Marconi, O sztuce konserwacji, Warszawa 1982, s. 153

Po rozwinięciu Bitwy pod Grunwaldem okazało się, że dolna część obrazu jest w czterech miejscach rozdarta i niemal całkowicie zbutwiała, a resztę jego powierzchni pokrywa pleśń. Żmudnym pracom konserwatorskim, prowadzonym przez zespół specjalistów pod kierunkiem prof. Bohdana Marconiego, towarzyszyła atmosfera zainteresowania społecznego – ich przebieg na bieżąco relacjonowała ówczesna prasa, a końcowy etap został sfilmowany przez operatorów „Czołówki”. Ostatecznie, w lipcu 1949 roku, Bitwa pod Grunwaldem została udostępniona publiczności w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Jan Matejko, Bitwa pod Grunwaldem, 1878. Stan po rozwinięciu obrazu, przed przystąpieniem do prac konserwatorskich. Fot. B. Marconi w: Bohdan Marconi, O sztuce konserwacji, Warszawa 1982, s. 153

Ewa Micke-Broniarek
Kustosz Zbiorów Polskiej Sztuki Nowożytnej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *