No to, co my tutaj robimy?

W skrócie można powiedzieć – dbamy. Pielęgnujemy pamięć, przedłużamy żywot obiektów, przywracamy blask… Naszą pracę mam w zwyczaju porównywać z biegiem sztafetowym. Starsi koledzy przekazali nam pałeczkę, czyli kolekcję, o którą sami przez całe swoje zawodowe życie dbali. My poniesiemy ją dalej, starając się przekazać następcom w jak najlepszym stanie. Dzieła się starzeją razem z nami, tylko każdy w swoim tempie. Niektóre w wyniku wypadków tracimy. Nie wyznaczamy limitu czasu, w jakim mają żyć, nie myślimy o tym. Nasze działania nastawione są na przekazanie zbiorów kolejnym pokoleniom.
Mawiam zwykle, że im mniej widać działalność konserwatora, tym lepiej. Bo sztuka konserwacji między innymi na tym polega, żeby przedłużać życie dzieła i przekazywać piękno koncepcji artystycznej oraz kunszt wykonawstwa, samemu pozostając w cieniu.
 
Dział Konserwacji w naszym Muzeum to osiem wyspecjalizowanych Pracowni
i Laboratorium
Zajmujemy się konserwacją bardzo zróżnicowanych obiektów, tak pod względem materiałów, technik, wieku czy wielkości. „Reperujemy” obrazy na płótnach, ołtarze średniowieczne, pergaminy, papirusy, ceramikę, szkło, metal, lakę, meble (rzeźbione, inkrustowane, polichromowane), ramy, zegary, gobeliny, futra, szaty liturgiczne, ubiory, rzeźbę kamienną, terakotę, tworzywa sztuczne i wiele, wiele innych rzeczy. Wszystko, co tworzy kolekcję Muzeum Narodowego. W codziennych zmaganiach z materią, mikrobiologią i klimatem muzealnym pomaga nam Laboratorium.
 
Zespół – to 44 osoby
Jeżeli w tym momencie pomyśleliście – dużo ich! To tylko wyjaśnię, że zajmujemy się największym zbiorem w kraju, liczącym ok. 900 tysięcy dzieł sztuki. A teraz, jak już sobie te fakty złożyliście, to liczba konserwatorów zmalała radykalnie.
Nie zapominajmy również, że opieka konserwatorska nad zbiorem ma złożony charakter i moment, kiedy obiekt trafia „na stół”, jest tylko jednym z wielu jej przejawów. Przeglądamy, opiniujemy, szykujemy do podróży, przygotowujemy obiekty zarówno do pojedynczych wypożyczeń, jak i na wystawy wyjazdowe, uczestniczymy w transportach, kontrolujemy warunki wilgotnościowo-temperaturowe, odkurzamy, zabezpieczamy itd. I zdarza się wielokrotnie, że wszystko dzieje się niemal w jednym czasie. Nie dziwcie się więc, gdy dzwonicie do którejś z naszych Pracowni i przez jakiś czas nikt nie podnosi słuchawki. To nie znaczy, że nas nie ma. My bardzo jesteśmy…, tylko w innym miejscu.
 

Pracownia Konserwacji Rzeźby i Malarstwa na Drewnie

Pracownia Konserwacji Ceramiki, Szkła i Metalu

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Pracownia Konserwacji Malarstwa na Płótnie

Pracownia Konserwacji Mebli Zabytkowych

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Anna Lewandowska
Pracownia Konserwacji Malarstwa na Płótnie

 

Frustracja, fascynacja i trucizna

Witajcie ponownie!

Czy mieliście takie momenty, że chciało Wam się wyć do księżyca i bynajmniej nie był to objaw Waszego zachwytu?

Praca nad „Pomarańczarką” jest szalenie frustrująca, ale i… fascynująca Każdy najmniejszy krok naprzód okupiony jest nie tylko wysiłkiem intelektualnym, ale i nie przespanymi nocami. Przechodząc przez kolejne etapy konserwatorskie wchodzimy w następny, ten najtrudniejszy. Nuda w każdym razie nam nie grozi.

Został ukończony etap usuwania sklejki. Przeprowadziliśmy również impregnację, czyli wpuściliśmy w strukturę obrazu klej tak, aby scalić poszczególne jego warstwy. Nie zapominajcie bowiem, że usuwanie sklejki było zabiegiem zmieniającym mechanikę naszej kruchutkiej „kanapki” technologicznej. Odbyła się również kolejna komisja. Dzięki niej mogliśmy określić nasze niepokoje i rozterki. Najprostsze bowiem decyzje przestają być takimi, gdy pamiętamy o czynnikach na które ten obraz jest wrażliwy oraz o stopniu zniszczenia w jakim do nas trafił.

Czy pamiętacie? Obraz jest wrażliwy na: wilgoć, rozpuszczalniki i temperaturę. Prosty dobór impregnatu… i już mamy problem. Impregnaty to dyspersje wodne lub takie, które trzeba zmieszać z rozpuszczalnikiem. I pomimo wyboru wielu substancji chemicznych, które mamy w naszym laboratorium, zachowujemy się jak prawdziwa dama. Jej szafa pęka w szwach, ale przed wyjściem do teatru oświadcza, że nie ma się w co ubrać.

Trzeba więc dokonać wyboru, stosując odpowiednie asekuracje i zabezpieczenia. Pamiętać należy, że trucizną można zabić, ale jeżeli odpowiednio się ją przyrządzi i poda, może stać się także nieocenionym lekarstwem.

Sympozjum w Muzeum

Na początku września 2011 roku, na zlecenie Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, Instytut Chemii i Techniki Jądrowej zorganizował w Warszawie sympozjum, którego uczestnikami byli naukowcy z 18 krajów Europy zajmujący się ochroną dziedzictwa narodowego.

Jednym z punktów programu była wizyta w Muzeum Narodowym w Warszawie. Jej celem było zapoznanie uczestników konferencji z technikami i metodami konserwacji stosowanymi przez Dział Konserwacji MNW oraz przedstawienie gościom przykładów zastosowań badań rentgenowskich w konserwacji obiektów ze zbiorów MNW.

Po przywitaniu uczestników spotkania przez Głównego Konserwatora MNW, Dorotę Ignatowicz-Woźniakowską, goście zostali zaproszeni do Galerii Malarstwa Włoskiego. W jednej z sal rozstawiono ekrany, na których, w formie prezentacji automatycznych, wyświetlone zostały informacje o działalności Działu Konserwacji MNW: opis działu, prace prowadzone przez Laboratorium MNW w dziedzinie chemii i biologii zbiorów i środowiska muzealnego. Pracownia Konserwacji Tkanin przedstawiła historię projektu konserwacji tkanin koptyjskich oraz film pokazujący pracę konserwatora tkanin.

Ostatnia prezentacja została poprowadzona „na żywo” przez Grzegorza Janczarskiego, byłego pracownika Pracowni Konserwacji Malarstwa Sztalugowego, który opowiedział o projekcie konserwacji „Serenissima”. Pokaz został zilustrowany fotografiami obrazów w świetle widzialnym i w promieniowaniu rentgenowskim.

Po zakończeniu tej części spotkania, goście udali się do Sali Matejkowskiej, gdzie trwa konserwacja obrazu Bitwa pod Grunwaldem. Konserwatorzy z Pracowni Konserwacji Malarstwa Sztalugowego opowiedzieli o historii obrazu – jego kolejnych konserwacjach, zawiłych losach podczas II wojny światowej, a także o technikach i metodach stosowanych w trwających obecnie pracach konserwatorskich.

Ostatnim punktem programu była wizyta w Galerii Sztuki Wschodnio-Chrześcijańskiej, gdzie goście zapoznali się z historią pozyskania przez MNW fresków z kościoła chrześcijańskiego z Faras na terenie Egiptu. Zbigniew Godziejewski, kierownik Pracowni Konserwacji Sztuki Starożytnej, opowiedział o metodach prac konserwatorskich, dzięki którym freski można nadal podziwiać w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Spotkanie zakończył poczęstunek, podczas którego goście mieli okazję porozmawiać z konserwatorami naszego muzeum, a następnie udali się do siedziby Instytutu Chemii i Techniki Jądrowej, by kontynuować obrady.

Marcin Draniak
Kierownik Laboratorium MNW

Nasi młodzi darczyńcy ze Stębarka

Czy wiecie, że w Stębarku jest Muzeum Bitwy pod Grunwaldem?
W Polsce jest wiele muzeów, ale dla nas właśnie TO muzeum stało się przyjacielem.
Harcerze z tego miasta podjęli własną inicjatywę zorganizowania zbiórki pieniędzy na konserwację Bitwy pod Grunwaldem.
Jakież było nasze zaskoczenie, kiedy 6 października 2011 r. pojawił się w MNW przedstawiciel Muzeum w Stębarku i przywiózł nam czek opiewający na uzbieraną przez harcerzy kwotę, której wysokość przerosła nasze najśmielsze oczekiwania!
Wszyscy byli bardzo wzruszeni.
To naprawdę istotna pomoc, a jednocześnie wielkie osiągnięcie harcerzy. Takie inicjatywy – w tym przypadku bardzo młodych ludzi – są czymś wyjątkowym. Ich praca, trud, upór i ambicja są godne podziwu, zwłaszcza gdy dookoła mamy do czynienia z symptomami kryzysu wartości, a mówiąc o kulturze, chętniej sięgamy po pilota telewizyjnego z łatwo dostępną rozrywką niż po bilet do muzeum. Mogłoby się zdawać, że kulturze wysokiej coraz trudniej rywalizować z widowiskowością kultury masowej, a jednak…
Okazało się, że konserwacja Bitwy budzi zainteresowanie młodych ludzi, a efekt ich bezinteresownego zaangażowania upoważnia nas do nazwania ich konserwatorami dziedzictwa.
BARDZO DZIĘKUJEMY! Zarówno harcerzom, jak i dyrektorowi Muzeum Bitwy pod Grunwaldem w Stębarku.

Dorota Ignatowicz, Główny Konserwator MNW i Sławomir Moćkun, Muzeum Bitwy pod Grunwaldem w Stębarku

Konserwatorzy przy pracy

Konferencja prasowa poświęcona konserwacji obrazu

Anna Lewandowska
Konserwator
Pracownia Konserwacji Malarstwa Sztalugowego

Konferencja, konferencja!

Zakończyliśmy pierwszy etap konserwacji – prace techniczne mające na celu wzmocnienie całej materii i struktury obrazu. Bitwa pod Grunwaldem ma już nowy dublaż „uszyty” na miarę techniki XXI wieku.
Teraz Bitwa została przekręcona i rozpoczęliśmy prace na licu. Ten moment stał się czasem święta. Nasi mecenasi (MKiDN, PKO BP), darczyńcy (Muzeum Bitwy pod Grunwaldem w Stębarku z harcerzami w roli głównej) oraz zainteresowane naszą pracą media mogły, po roku od rozpoczęcia konserwacji, znowu zobaczyć lico obrazu.
Ale się działo!

Zainteresowanie było ogromne. To miłe – zwłaszcza po miesiącach ciężkiej, mozolnej i wymagającej szalonej precyzji pracy, którą w dodatku trzeba wykonywać w niewygodnej pozycji.
Przekonanie się, że nasza praca wzbudza prawdziwe zainteresowanie, jest gratyfikujące. Dobrze robi przed przystąpieniem do kolejnego, jakże trudnego, etapu czyszczenia warstwy malarskiej z nieautentycznych naleciałości.
Dziękujemy, że nas wspieracie!

Anna Lewandowska
Konserwator
Pracownia Konserwacji Malarstwa Sztalugowego

Śniadanie z Pomarańczarką

Pomarańczarka, jak wiecie, ma wsparcie finansowe PZU (obyśmy mieli więcej takich wyrozumiałych i hojnych darczyńców…).

Stan techniczny obrazu można porównać do przeżartego rdzą starego Rolls-Royce’a. Z daleka piękny, a z bliska, no cóż… Trudno do niego wsiąść i poczuć komfort jazdy. Potrzeba dużo pracy i nakładów finansowych, żeby znów stał się „wehikułem czasu”.

Śniadanie, o którym wspominałam w poprzednim wpisie, zgromadziło przedstawicieli Fundacji PZU oraz prasy, zainteresowanych stanem obrazu i dalszymi nad nim pracami. W wydarzeniu uczestniczyła oczywiście Dyrekcja MNW.

Śniadanie z Pomarańczarką

Było bardzo przyjemnie, ponieważ goście wykazali zainteresowanie problemem – a ja lubię mówić, gdy takowe widzę. I nie chodzi o przekazywanie wiadomości sensacyjnych. Sensacji mamy pod dostatkiem. Jesteśmy zalewani newsami (co poniekąd zmniejsza ich sensacyjny charakter, automatycznie je dewaluując). Brakuje nam natomiast rzetelnej informacji oraz zaangażowania wynikającego z robienia tego, co się lubi z pasją.

Tak więc w miłej i przyjaznej atmosferze mogliśmy porozmawiać o trudnym temacie konserwacji, o potrzebie opieki sponsorskiej i naszych planach wystawienniczych oraz o uatrakcyjnieniu oferty skierowanej do zwiedzających.

Anna Lewandowska
Konserwator
Pracownia Konserwacji Malarstwa Sztalugowego

Gdy jest cicho, praca wre

Kochani, należą się Wam przeprosiny za ciszę na naszych łamach. Fakt, że Muzeum jest zamknięte, wcale nie oznacza, że nic się tutaj nie dzieje. Wręcz przeciwnie – jest prawie jak w ulu i dużo się wydarzyło od czasu ostatniego wpisu.
Moje ostatnie wyjazdy, zarówno prywatne (każdy chyba lubi mieć urlop…?), jak i służbowe, oderwały mnie od stołu konserwatorskiego i od komputera (możecie mi zazdrościć!).
Jestem już z powrotem i wreszcie mogę na spokojnie opowiedzieć, o tym wszystkim, co się działo w tzw. międzyczasie. A więc po kolei:
– gościliśmy uczestników międzynarodowego sympozjum zorganizowanego przez Instytut Chemii i Techniki Jądrowej oraz Międzynarodową Agencję Energii Atomowej w Wiedniu,
– po zakończeniu prac nad dublażem, przekręciliśmy Bitwę pod Grunwaldem licem do góry,
– gościliśmy przedstawiciela Muzeum Bitwy pod Grunwaldem w Stębarku, który przywiózł nam prezent,
– odzyskaliśmy dwa utracone podczas II wojny światowej obrazy Juliana Fałata,
– jutro przyjmujemy znamienitych gości na „śniadaniu z Pomarańczarką”. Będzie prasa i przedstawiciele naszego sponsora – PZU,
– w piątek odbędzie się konferencja prasowa związana z konserwacją Bitwy pod Grunwaldem z udziałem przedstawicieli MKiDN oraz PKO BP – instytucji wspierających prace nad obrazem.
Sami więc widzicie, że „się dzieje”, a o szczegółach napiszę wkrótce. Już w piątek zapraszam na konferencję, podczas której pokazany zostanie film prezentujący dotychczasowe prace nad Bitwą!
Anna Lewandowska
Konserwator
Pracownia Konserwacji Malarstwa Sztalugowego

Muzeum w białych rękawiczkach

Starannie opisane, odpowiednio oświetlone, w pełni gotowe na powitanie gości – takimi znamy je na co dzień, odwiedzając muzealne sale. Jednak nim zawisną na ścianach lub zajmą honorowe miejsca na postumentach, muzealne gwiazdy muszą trafić w ręce specjalistów, którzy należycie zadbają o ich kondycję i urodę.
Bez nich – konserwatorów sztuki – muzealne eksponaty nie świeciłyby pełnią swego blasku.
Jak często  damy z obrazów muszą odwiedzać „kosmetyczkę”? Dlaczego konserwatorzy pracują na leżąco? Po czym poznać, że obraz jest prawdziwy?   Na tym bogu przedstawimy kulisy pracy konserwatorów Muzeum Narodowego w Warszawie.