Do dublażu!

Kochani!

W tym momencie na dwóch frontach podstawowych trwają intensywne prace przygotowawcze.

Grunwald to wciąż i nieustająco pole bitwy. Budowana jest i ubierana w złote szaty rama, a sam obraz za chwilę otrzyma część brakującej garderoby, czyli retusze w miejscach, w których kity zostały tak pracowicie wymodelowane przez koleżanki konserwatorki.

Pomarańczarka po powrocie z „pokazu dzieł odzyskanych” również przeżywa kolejną fazę intensywnego zaopiekowania. Usuwam – pozostawiony na czas pokazu – pas przemalowania. W tym samym czasie Piotr i Dorota przygotowują niezwykle starannie tkaninę, na którą obraz zostanie zdublowany. Czyli „po całości” podklejony. Przypomina to przygotowanie wielkiego plastra. Jak już mówiłam, Pomarańczarka ma „uczulenie” na temperaturę, więc w tym wypadku dublaż odbędzie się „na zimno”.

Możecie zapytać, po co dublaż, skoro płótno oryginalne nie jest uszkodzone? Ci, którzy widzieli obraz na pokazie już to wiedzą. Otóż, dublaż można obrazowo porównać do opatrunku gipsowego na złamanej nodze. Po co więc zakładać gips, jeżeli kość (a w tym wypadku płótno) jest cała? Przedstawmy to tak: kość jest rusztowaniem dosyć sztywnym, ale sprężystym dla elastycznego ciała. W wypadku obrazu (tego konkretnego) jest inaczej. Płótno, czyli kościec, jest bardziej elastyczne i „ruchome” niż krucha i wrażliwa warstwa malarska, czyli ciało. Aby pomóc ją ustabilizować, należy powstrzymać zbyt swawolny ruch płótna.

No to do dzieła!

Dublujemy w tym tygodniu!

Anna Lewandowska
Pracownia Konserwacji Malarstwa na Płótnie

P.S. Jeśli jesteście w Warszawie i macie ochotę posłuchać, co jest moim drugim „konikiem” poza Pomarańczarką, to zapraszam do MNW 4 lipca 2012 roku o godzinie 17.30 (na godzinną prezentację).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *