Problemy ze współczesnością

Zainteresowani wiedzą (a niezainteresowani się dowiedzą), że 18 stycznia br. nastąpiło otwarcie „Galerii Współczesnej”, czyli Galerii Sztuki XX i XXI Wieku.

W ramach przygotowań do otwarcia ekspozycji nasza pracownia przeprowadziła szereg konserwacji oraz przygotowała wiele ram i opraw do prezentowanych dzieł. Jedną z ciekawszych realizacji było „Epitafium I” Józefa Szajny. Jest to relief uformowany w utwardzonym gipsem płótnie i osadzony na płóciennym podobraziu.
 

Relief przedstawia tors martwej kobiety i jest wspomnieniem pobytu autora w obozie koncentracyjnym. Sprawiał nam kłopoty, od kiedy trafił do muzeum. Technika wykonania okazała się niestabilna i nietrwała, a waga dość znaczna. Na początku lat 90. zapadł się brzuch, a gips z części przestrzennej popękał i zagrażał osypaniem.

Problem z jego konserwacją nie sprowadzał się do rozwiązania problemów czysto technologicznych, jak to ma miejsce w przypadku obiektów niestandardowych, gdzie teoria konserwacji nijak nie przystaje do teorii sztuki.

Ale zacznę od początku.

W połowie lat 90. Szajna przygotowując się do wystawy retrospektywnej w Teatrze „Studio”, wystąpił do MNW o wypożyczenie prac będących w naszych zasobach. Z powodu złego stanu otrzymał odmowę wypożyczenia „Epitafium I”. Nie zraził się tym jednak i po kilku dniach pojawił się w muzeum. Poinformowany o postępującej destrukcji dzieła bynajmniej się nie zmartwił, a wręcz przeciwnie, ucieszył się. Opowiedział mi, jak zaprojektował technikę wykonania, tak by obiekt starzał się razem z nim, a najlepiej razem z nim umarł. Mruknąłem coś o wpisie do inwentarza i o sprawach własnościowych, oraz o tym, że ja, konserwator nigdy nie pogodzę się z degradacją obiektu znajdującego się w muzealnym inwentarzu.

Dziś, kiedy autor już nie żyje, zobowiązani do uszanowania jego woli, określiliśmy formułę ograniczonej konserwacji zabezpieczającej. Po jej zrealizowaniu obiekt nadal „żyje”, czyli reaguje na warunki zewnętrzne i nie jest w pełni stabilny. Poddany konserwacji standardowej straciłby urok delikatnej i kruchej równowagi, a widz utraciłby poczucie nieubłaganie upływającego czasu, które zostało wpisane w to dzieło sztuki.

Piotr Lisowski
Pracownia Konserwacji Malarstwa na Płótnie

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *