Wsiąść do pociągu zwanego wystawą

Kochani,

Mówiłam już, że będę podążała za panem Aleksandrem i jego obrazami z podróży po Europie. Takie wycieczki są dosyć kosztowne, więc my jeździmy znacznie bliżej…

Chcę Wam co nieco przybliżyć proces budowania wystawy. Bo zanim taka wystawa zawiśnie i rozłoży kolorowe skrzydła, wymaga ogromnej, mrówczej roboty. Problemy mnożą się jak przysłowiowe króliki, szczególnie w przypadku malarzy jeszcze nieprzebadanych. No więc kopiemy w tych roztrzaskanych w drobny mak życiorysach, próbując je posklejać niczym kawałki rozbitego witraża. Przeszukujemy prasę, katalogi, opracowania, listy i wszelkie dostępne archiwalia. Rozpuszczamy wici w poszukiwaniu obrazów, bo co jest w muzeach, to wiemy, ale co jest w zbiorach prywatnych – o tym często nie mamy pojęcia. Śledzimy, układamy, korygujemy, sprawdzamy… Patrzymy i uczymy się…

Wystawa monograficzna to złożony materiał badawczy, oparty na twórczości jednego artysty. Z mroku i kurzu przeszłości wyciągamy konkretnego człowieka, opowiadamy o nim i dajemy mu szansę snucia opowieści utkanej z jego własnych dzieł.

Kiedyś muzea czuły się zobligowane do pożyczenia organizatorowi podobnego przedsięwzięcia wszystkiego, co artysta namalował czy narysował, a co znajduje się w zbiorach takiego czy innego muzeum.

Zarówno bowiem praca nad przygotowaniem wystawy monograficznej, jak i opracowanie naukowe katalogu takiej wystawy to poważne, często wieloletnie, wyzwanie badawcze, a efekty takiej pracy służą potem wszystkim historykom zajmującym się danym okresem. Obrazy, które cieszą oko zwiedzających, dla badaczy stanowią nieocenione źródło informacji, a zgromadzenie ich w jednym miejscu pozwala ogarnąć wzrokiem spuściznę i „zobaczyć” całokształt pracy artysty. Ale czasy się zmieniły, dzisiaj już chęć wypożyczenia dzieł na wystawę nie jest już tak powszechna jak kiedyś – niejednokrotnie można się spotkać z odmową. Obrazów, rysunków, grafik czy fotografii danego artysty nie da się zastąpić innymi – to inni ludzie i inne historie. Nie stanowi to problemu w wypadku wystaw zbiorowych, kontekstowych czy tematycznych.

Pomimo że do wystawy „jeszcze” rok, to kontrakty, umowy, rezerwacje są już w toku. A my jak na deskorolce jeździmy, oglądamy i układamy wielkie przestrzenne puzzle.

Jak widzicie, problemem jest nie tylko pozbieranie kawałków rozbitego witraża życiorysu i twórczości danego artysty, trudność polega na pozbieraniu do kupy tego, co poniekąd znajduje się w zasięgu ręki.

Wizyta w Sukiennicach

Anna Lewandowska
Pracownia Konserwacji Malarstwa na Płótnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *