„Pomarańczarka” – patrząc z bliska

Trzeba się skupić, myśleć i analizować, a zebrane informacje ułożyć w czasie i przestrzeni w układzie przyczynowo-skutkowym.
Aleksander Gierymski to trudny artysta. Nie tylko dla historyków sztuki, ale również dla konserwatorów.
Niezwykły umysł i niezwykły malarz. Nietuzinkowy. Zaszufladkowany co prawda do nurtu realistycznego, ale jakże indywidualny. Wiecznie nieusatysfakcjonowany swoją pracą perfekcjonista.
Perfekcjonizm Gierymskiego nastręcza konserwatorom wielu trudności. Sam bowiem autor wielokrotnie poprawiał i przemalowywał fragmenty kompozycji. Gdy na tych wszystkich autorskich udoskonaleniach znajdują się jeszcze szerokie (wykraczające poza obręb ubytku) retusze lub przemalowania (bardzo szerokie retusze „po formie” wpasowane w ogólny koloryt określonego miejsca kompozycji), kłopoty wypiętrzają się jak Alpy. Gdy reperacji wykonanych w różnym czasie było kilka – sprawy komplikują się jeszcze bardziej.

"Żydówka z pomarańczami" -

Na powyższej fotografii, korzystając z przezroczystych folii, naniosłam zaobserwowane ingerencje konserwatorskie oraz pierwotną przyczynę uszkodzenia obrazu (zaznaczoną kolorem czerwonym).
Spróbuję pokazać, czym się różnią.
Na kolejnych fotografiach widoczne są miejsca ingerencji konserwatorskich.

Fot. 1

Spójrzmy na różnice wysokości i faktur. To, co robi wrażenie, że jest głębiej i posiada fakturę płótna jest to ubytek lub inaczej rozległe wykruszenie warstwy malarskiej. Jednak wszystko ma nadany „podobny” kolor. Patrzymy na retusze, a tak naprawdę przemalowania ukrywające ubytki autentycznej warstwy malarskiej, bez uzupełnienia warstwy gruntu (czyli bez założenia kitu). Widać wyraźnie, jak farba wypełnia nie tylko ubytek, ale „rozlewa” się po całej okolicy, pokrywając również zachowaną autentyczną warstwę malarską. Tak poradzono sobie z dosyć dramatycznym wyglądem uszkodzonej kompozycji.

Fot. 2.

Na kolejnej fotografii sytuacja jest podobna, ale jednak inna. Wciąż patrzymy na ubytki warstwy malarskiej. Zmiana wysokości, „obca” faktura i „ostry” brzeg pokazują zakres ubytku. Jest on jednak częściowo wypełniony masą, czyli kitem. Zmniejsza on poczucie głębokości, a co za tym idzie dramatyzmu ubytku w miejscu ważnym dla kompozycji. W słabszym oświetleniu nie zobaczymy jego rozległości, ponieważ miejscami kit nachodzi na zachowaną oryginalną warstwę malarską, podobnie zresztą jak pokrywające go przemalowanie.


Anna Lewandowska
Konserwator
Pracownia Konserwacji Malarstwa Sztalugowego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *