„Pomarańczarka” prześwietlona

Najlepszym sposobem zobiektywizowania obserwacji jest poddanie obrazu oglądowi niezależnemu od nas. W naturze bowiem człowieka zajmującego się pewnym wycinkiem rzeczywistości jest trudność w zobaczeniu „czegoś więcej”. Brak nam dystansu nie tylko do samych siebie, ale również do przestrzeni, w którą tak pilnie wbijamy wzrok, próbując zobaczyć jej drugie dno.
W poszukiwaniu obiektywnego spojrzenia pojechałam więc do Krakowa. Było fajnie. Tak to jest, kiedy odwiedza się znajome kąty i widzi życzliwe, uśmiechnięte twarze na powitanie. Tym razem nie była to jednak wizyta towarzyska. Pojechałam z Pomarańczarką na badania.

Fotografia w podczerwieni

W planie było zrobienie kilku fotografii specjalistycznych w Laboratorium Muzeum Narodowego w Krakowie, popularnie zwanym LANBOZem.
Wysokiej jakości i rozdzielczości fotografie w różnych „promieniach” mają nie tylko udokumentować faktyczny stan techniczny obrazu, ale w trakcie pracy będą stanowiły punkt odniesienia. Czyli mają służyć za światło „latarni morskiej”.

Fragment obrazu na ekranie komputera, widoczna fotografia rentgenowska

Różne promienie penetrują bądź wzbudzają świecenia różnych związków chemicznych, co daje nam niejako możliwość spojrzenia w głąb obrazu.
Doświadczenie to było bardzo pouczające i zweryfikowało niektóre moje przypuszczenia.


Anna Lewandowska
Konserwator
Pracownia Konserwacji Malarstwa Sztalugowego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *