Cudowne rozmnożenie

L'Enseigne de Gersaint, Jean-Antoine Watteau, 1720

L’Enseigne – sklep z dziełami sztuki, Pierre Aveline, 1732

Grafika L’Enseigne – sklep z dziełami sztuki Pierre’a Aveline’a to miedzioryt z akwafortą na czerpanym papierze żeberkowym. Trafiła do pracowni z typowymi oczekiwaniami. Budziła umiarkowane emocje, rodziła przeciętne nadzieje. Piękna, jak duża część obiektów, z którymi pracujemy. Do tego brudna, przebarwiona, podarta, z ubytkami i załamaniami podłoża, przetarciami papieru i warstwy graficznej. I dawnymi reperacjami. Klasyka gatunku. Po dwustu osiemdziesięciu latach eksploatacji nie ma się czemu dziwić. Indyferentne nastroje trwały do czasu. No właśnie. Posłuchajcie.

Po mechanicznym oczyszczeniu lica i odwrocia przyszedł czas na kąpiele. Obiekt rozdublowano, czyli oddzielono warstwę służącą jako wzmocnienie od właściwej ryciny. I wtedy właśnie rozmnożyło się.

Fot. Kolejne etapy zabiegów konserwatorskich. Pani Wanda Głowacka-Baranowska w roli akuszerki.

Dawne reperacje okazały się bardzo szczególne. Złożyły się na nie dwie kolejne ryciny. Pierwsza, niemiecka mezzotinta na papierze czerpanym zachowała się w całości. Drugą stanowiły fragmenty osiemnastowiecznej mezzotinty utrzymanej w błękitnej kolorystyce. Tych rycin nie było dotychczas w naszych zbiorach!
Potem nastąpił szereg przewidywalnych i koniecznych procedur. Oczyszczanie z kleju, kolejne kąpiele, odkwaszanie, wzmacnianie strukturalne, podklejanie przedarć, uzupełnianie ubytków, rozprostowywanie, retusze naśladowcze… Czyli chleb powszedni.

Po okiełznaniu materialnej substancji rozmnożone muzealia opuściły pracownię. Nadszedł czas na badania zjawiska z pozycji historyków sztuki.

Pozdrawiam
Dorota Dzik-Kruszelnicka
Starszy Asystent Konserwatorski
Pracownia Konserwacji Obiektów na Papierze

Grunwald powrócił

Przez ostatnie 22 miesiące praktycznie go nie było. Podczas konserwacji dokonaliśmy „rozbioru” obrazu na czynniki pierwsze.

Wszystko, co zrobił Matejko pozostało.

Wszystko, co dodali nasi poprzednicy – konserwatorzy – zostało usunięte.

W lipcu 2010 roku zdejmowało go ze ściany 36 pracowników muzeum.

Teraz, 30 marca 2012 roku, został podniesiony do pionu i dźwignięty na wysokość ekspozycyjną praktycznie przez jednego człowieka (inni pracownicy jedynie zabezpieczali całą operację).

Jak to możliwe?

Konstrukcja stalowa, system bloczków, kołowrót, przekładnia ślimakowa i lina stalowa o średnicy 4 mm. Kręcimy kołowrotem. Obraz podnosi się do pionu, a następnie unosi na żądaną wysokość.

Całkiem proste.

Dodatkowo jego waga zmniejszyła się z ok. 700 do 290 kg!

Nowe krosno sprawi, że obraz będzie rozciągany ze stałą siłą bez względu na zmiany wilgotności.

Stał się bardziej elastyczny.

Nabrał koloru.

Na tle ciemnej ściany Sali Matejkowskiej wygląda, jakby lewitował. Przez dwadzieścia dwa miesiące był przedmiotem naszej największej troski. Gdy skończymy prace, znów będzie dla nas tylko jednym z wielu obrazów w muzeum.

 * Które z dzieci jest najbardziej kochane?
To, które jest chore, dopóki nie wyzdrowieje.

 

Piotr Lisowski
Konserwator
Pracownia Konserwacji Malarstwa Sztalugowego

Papier czyścimy przy Bachu

Czyszczenie to najczęściej wykonywany zabieg w pracowniach konserwatorskich. Ta podstawowa i pozornie prosta czynność stawia konserwatora przed szeregiem dylematów. W naszych rękach leży wybór metody i zakresu działań. Konsekwencje ingerencji w zabytkową materię leżą nam na sercu. A na wątrobie leżą nam głównie toksyny (efekt uboczny czyszczenia).

Czyszczenie dzieł sztuki skutkuje zarówno istotnymi zmianami chemicznymi w powierzchni obiektów, jak i podlegającymi obiektywnej ocenie zmianami fizycznymi. Wrażenia wizualne to kwestia świadomości odbiorcy, jego doświadczeń i znajomości historii sztuki. Nie bez wpływu na odbiór pozostaje także jego wykształcenie wizualne czy różnice kulturowe.

U podstaw decyzji o danej ingerencji leżeć powinno wspólne uznanie historycznej unikatowości artystycznej pamiątki jako autentycznego dokumentu. Zrozumienie wypracowane dzięki ścisłej współpracy konserwatorów, historyków sztuki i naukowców. Brzmi bajecznie, prawda?

Czyszczenie bywa techniczną koniecznością dla dobra obiektu, choć wykonywane bywa także z przyczyn estetycznych.

Zatem do rzeczy!

Termin „czyszczenie” obejmuje całą gamę zabiegów przeprowadzanych w naszej pracowni. Czyszczenie powierzchniowe „na sucho” to pierwsza procedura. Przy niej się zatrzymajmy.

Każde dzieło ma indywidualny charakter. Różny bywa też stan zachowania. Jak z ludźmi. To warunkuje zakres zabiegów. Do miejscowego, mechanicznego usunięcia zanieczyszczeń z powierzchni używamy miękkich pędzli, bawełnianych tamponów, ściereczek, odkurzacza z odpowiednimi filtrami, różnego rodzaju gum w bloku i proszku (oczywiście białych o odpowiednim składzie chemicznym), skalpeli oraz sztyftów z włókna szklanego. Cały arsenał nieprzypadkowych narzędzi. Pozostałości czyszczenia usuwamy, ponieważ wpływają destrukcyjnie na papier.

Technika wykonania obiektu i jego kondycja każdorazowo dyktuje dobór metody czyszczenia. To trudne, odpowiedzialne i wymagające dużej wiedzy zadanie. Ważne jest też doświadczenie konserwatora.

Zazwyczaj czyszczenie przynosi bardzo dobre rezultaty. Nie zmienia odporności na zginanie i rozciąganie. Ale ma też swoje ciemne strony – nie jest całkowicie obojętne dla papieru i narusza strukturę powierzchni podłoża (abrazja).

Przy Bachu można płakać, jeść podwieczorek. My przy Bachu czyścimy wielkie formaty.

Popatrzcie: http://youtu.be/hWIZ8F1uNZ4

Pozdrawiam!

Dorota Dzik-Kruszelnicka
Starszy Asystent Konserwatorski
Pracownia Konserwacji Papieru